Porozumiewamy się za pomocą języka; jest to metoda powszechnie stosowana, którą prawie wszyscy się posługu&
shy;jemy. Ten
prosty fakt stwarza jednak pewien nieoczekiwany problem, który komplikuje wszelkie przekazy na temat doznań, jakie mieli ludzie bliscy śmierci, gdyż owe doznania leżą poza granicą powszechnych doświadczeń. Dlatego zro&
shy;zumiałe jest, że mogą oni mieć pewne trudności językowe dla wyrażenia tego, co im
się wydarzyło. Osoby te, wszystkie bez wyjątku, określają swe przeżycia jako nie do opowiedzenia, jako niewyrażalne.
W związku z tym wiele osób mówiło mi: Nie znajduję słów, żeby wyrazić to, co chcę powiedzieć albo: Nie znam określeń czy superlatywów, żeby to opisać. Pewna kobieta tak to rzeczowo ujęła:
Trudno mi to teraz panu opowiedzieć, gdyż wszystkie słowa, jakie znam, są trójwymiarowe. A kiedy to przeżywałam, cały czas nękała mnie myśl: „W szkole na lekcjach geometrii wbijano mi w głowę, że istnieją tylko trzy wymiary, i przyjęłam to za pewnik. Ale moi nauczyciele mylili się. Jest więcej wymiarów". Oczywiście nasz świat, ten, w którym żyjemy teraz, jest trójwymiarowy, ale tamten świat nie. I dlatego tak trudno mi o tym mówić. Muszę panu opisywać to wszystko w trójwymiarowych słowach, możliwie jak najwierniej, ale one nie są wystarczające. Nie mogą dać pełnego obrazu.