Agatha Christie wzbiła się na wyżyny swojej twórczości pisząc „I nie było już nikogo", Książkę, która początkowo nosiła nazwę
„Dziesięciu Murzynków" jednak nazwa ze względu na poprawność polityczną została zmieniona na obecną... Dziesięć pozornie przypadkowych osób zostaje zaproszonych na odizolowaną wyspę przez nieznanego im człowieka, którego inicjały przy odrobinie wyobraźni brzmią jak angielskie słowo „
unknown"...Na każdego nowo przybyłego gościa czeka w jego sypialni niespodzianka...
tekst starego dziecięcego wierszyka. Niebawem okazuje się, że goście zaczynają umierać, jednak kolejność i rodzaj ich śmierci nie jest całkiem przypadkowy...zaskakująco dokładnie zgadza się on z...tekstem wierszyka... Tajemniczy pan "unknown" nie jest jednak całkowitym szaleńcem chcącym pozbawić życia kilka przypadkowych osób. Okazuje się że wszystkich "gości" coś ze sobą łączy...każdy ma na sumieniu morderstwo a śmierć na wyspie żołnierzyków jest karą wymierzoną przez pana "unknowna"...
Gdy policja wreszcie przybywa na wyspę wszyscy nie żyją...pan "unknown" popełnia morderstwo idealne...spytacie dla czego...jednak mimo że to streszczenie nie odpowiem na to pytanie by nie odbierać
przyjemności z czytania tym którzy jeszcze nie mieli przyjemności czytać...