Wspólny
pokój Zbigniew Uniłowski
Powieść Uniłowskiego to literacki portret mieszkańców tytułowego wspólnego pokoju, którzy faktycznie mieszkali w domu przy ul. Nowiniarskiej 8, w biednej dzielnicy żydowskiej. Wśród bohaterów na plan pierwszy wysuwa
się postać Lucjana Salisa (porte-parole autora), 21-letniego dobrze zapowiadającego się pisarza. Przez pryzmat jego nieszczęśliwego życia, zakończonego przedwczesną śmiercią, czytelnik zapoznaje się z aurą artystyczną i intelektualną, w jakiej przyszło żyć przedstawicielom tzw. tragicznego pokolenia.
Akcja
powieści rozgrywa się od marca do listopada 1930 roku w Warszawie. Lucjan Salis po półrocznym pobycie w Zakopanem, gdzie reperował nadwątlone suchotami zdrowie, na wiosnę wraca do stolicy. Wynająwszy pokój (łóżko w alkowie wspólnego pokoju w mieszkaniu Stukonisów), od razu wpada w wir życia towarzyskiego. Dużą część powieści zajmują opisy spotkań młodych artystów, którzy przy wódce i papierosach dyskutują o sztuce, literaturze i polityce. Najczęściej przebywają w kawiarni Ziemiańskiej. W domu Lucjan dużo czyta poezji, rozmawia, myśli i próbuje pisać powieść autobiograficzną. Tymczasem zakochuje się na zabój w cynicznej pannie Leopard, jednocześnie wdając się w romans z Teodozją. W lecie zaczyna odczuwać pierwsze nawroty choroby płucnej, która jesienią dokucza mu coraz bardziej. Po krwotoku płucnym, który nastąpił w jednej z warszawskich knajp, Salis przez kilka tygodni nie wychodzi z domu. Akcja powieści - w końcowej partii przechodzącej w rozbudowane i pogłębione studium umierania- całkowicie przenosi się odtąd do wspólnego pokoju. Gasnąc, Lucjan chłonie odgłosy codziennego życia, rejestruje dramatyczne wydarzenia(zgony kolejnych lokatorów), ale przede wszystkim dokonuje w myślach bilansu swego nieszczęśliwego życia, oswajając się z myślą rychłej śmierci. Całkowicie wyczerpany trawiącą go chorobą, umiera pięknego listopadowego dnia. Świadkami jego odejścia są Teodozja, Zygmunt i Dziadzia.
Wspólny pokój traktuje się jako powieść obrachunkową. Autor zawarł w niej wiele bardzo gorzkich sądów o rzeczywistości społecznej, jaka panowała w Polsce na przełomie lat 20. i 30. Młodzi pisarze w większości zmarnowane talenty, brak nadziei na lepszą przyszłość topią w alkoholu, rozpuście i bezpłodnych dyskusjach o braku perspektyw w Polsce, kraju, w którym pogardza się artystami.
Można powiedzieć, że tytułowy wspólny pokój, pod jednym dachem grupujący przedstawicieli niemal wszystkich stanów społecznych, to mroczna profetyczna metafora Polski, na początku lat 30. pogrążającej się w odmęcie kryzysu socjalnego i duchowego. W tym kontekście symbolicznie brzmi ostatnie zdanie powieści, wypowiedziane z sarkazmem przez stróżkę kamienicy przy Nowiniarskiej: Ale tu u was źle się dzieje...Najświętsza Panienko Częstochowska!
Więcej recenzji na temat Wspólny pokój