• Zarejestruj się
  • ‎Co to jest Shvoong?‎
  • Zaloguj się
    Zaloguj się
    Zapamiętaj moją nazwę użytkownika Nie pamiętasz hasła?

Streszczenia i krótkie recenzje

.

.

Anioł

autor : Eskel     

Autor : Eskel
Powered by Profi-Lingua
W dniu jej upadku na Ziemię wielu ludzi wypowiedziało życzenie do spadającej gwiazdy lub chwaliło się następnego dnia, ze
widziało kometę.
To o nią chodziło.
Świetlista szata zostawiała na niebie długa biało- złota wstęgę podobną do warkocza komety, zaś twarz anioła przy zetknięciu się z atmosfera ziemską jaśniała nieziemskim światłem.
Nie zdążyła zmienić postaci, a niebo w ostatnim odruchu wzgardy pchnęło ją silnym wiatrem ku ludzkiej krainie i nie mogła teraz powstrzymać szaleńczego lotu, który sprawiał, że zderzenie z ciemną glebą stawało się nieuniknione.
Nie wiedziała gdzie upadła.
Bała się otworzyć oczy. W tym momencie cała odwaga Hamaliel ukryła się gdzieś w głębi sprawiając, ze anioł na chwile stał się bezbronną istotą.
Bała się poruszyć.
Po raz pierwszy Ziemia wydała się jej bardzo obca.
Gdy tylko jej ciało tkane ze srebrnych nici Nieba dotknęło szarej Ziemi przyoblekło się dla niepoznaki w śmiertelną ludzką skórę, nigdy, podczas swych poprzednich wizyt na ziemskim padole nie wcielała się w postać człowieka...cóż, te odwiedziny będą nieco dłuższe.
Leżała teraz w mroku pod opieką czy tez ciekawskim spojrzeniem nielicznych gwiazd i starała się otrząsnąć.
Nie miała siły i po raz pierwszy czuła ból.
Na plecach, jako pamiątka po skrzydłach pojawiły się dwie długie rany. Stopy paliły ją jak po biegu przez mocno nagrzany piasek.
Chciała wstać, jednak miała wrażenie, że jeśli wykona jakikolwiek ruch to zadziwiające, nowe uczucie zapragnie wziąć jej ciało w posiadanie. Nie mogła na to pozwolić, lecz pozostać w obecnym miejscu nie powinna.
Otworzyła oczy.
Wciągnęła powietrze w płuca. Pachniało siarką i spalinami.
Pod cienką skóra poczuła mocne mięśnie i podłużne żebra, które zakłuły ją nieprzyjemnie podczas pierwszego wdechu.
Jeszcze raz nabrała powietrza.
Z wolna zaczęła się przyzwyczajać do najważniejszego wymogu ludzkiego ciała, zwłaszcza że Duch osłodził te pierwsze chwile zapachem Nieba.
Usiadła.
Rozejrzała się chcąc w ciemności znaleźć jakieś miejsce zdatne na kryjówkę. Powoli oczy Hamaliel zaczęły rozróżniać poszczególne kształty: rozpadające się budynki i rozpoczęte, a niedokończone konstrukcje. W dali niespokojnie migocząca latarnia odsłaniała mokra jezdnię, gdzieś na linii horyzontu gasły ostatnie światła miasta.
Przetarła oczy.
Duch znikł. Nie wiedziała gdzie i czy jeszcze wróci. Może zawrócił do Nieba chcąc powiadomić Boga o miejscu jej pobytu? To chyba niemożliwe. Po co pomagałby w ucieczce gdyby pragnął ją wydać. Widocznie miał inne sprawy do załatwienia.
Wstała.
Nie czułą się zbyt pewnie.
Wiedziała jak poruszają się ludzie, ale nie miała pojęcia czy uda się jej w kilka chwil opanować tę umiejętność.
Którędy iść? i dokąd?
Postępuję niepewnie z nogi na nogę, starając się zachować równowagę i nie poranić za bardzo i tak obolałych stóp, ruszyła przez plac w kierunku budynku, który wydawał się stać najbliżej. Gdy udało się jej skryć w cieniu ściany odetchnęła głęboko i oparła się o nią mając wrażenie, ze przeszła wyjątkowo długi odcinek, jak między Ziemią a Niebem.
Chłodny wietrzyk pogładził czoło Hamaliel.
Wrócił.
Anioł pchnął drzwi, które zaskrzypiały głośno i wsunął się do środka.
Duch przybrał swoją ulubioną postać stając się pasmem światła i w białawej poświacie dziewczyna ujrzała dużą wypełnioną przerdzewiałymi sprzętami salę. Na środku stał olbrzymi piec, którego ostatni ogień wygasł już dawno temu. Jego potężne drzwi z niewyjaśnionych przyczyn leżały w sąsiedztwie mniejszych piecy, przy ścianie. Odchodziły od nich długie rury, którymi kiedyś przelewał się metal.
Gdzie miała się ukryć?
Tutaj?
W zepsutym piecu gigancie?
Zastanawiała się nad przeczekaniem tu dzisiejszej nocy i poszukania rankiem czegoś innego gdy Duch zalśnił mocniej i dopiero wtedy Hamaliel dostrzegła metalowe schody prowadzące na niedużą platformę.
To mogło być odpowiednie miejsce.
Ktoś tam już kiedyś mieszkał, o czym świadczyły nieliczne przedmioty codziennego użytku. Tak...tu będzie bezpieczna, przynajmniej na jakiś czas...
-Dzięki.- szepnęła.
Stała na środku swojego nowego domu usiłując zrozumieć co czuje. Ale nie potrafiła.
Czyżby część jej anielskiej istoty tęskniła za Niebem? Możliwe. W końcu to tam przyszła na świat choć nie pamiętała dokładnie kiedy to się stało. Tęskniła? Może ucieczka nie była najlepszym rozwiązaniem, przemknęło jej przez myśl, ale zaraz odrzuciła podobne wątpliwości. Była jedynym wyjściem. Wewnętrzny głos Hamaliel drżał od hamowanej wściekłości, gniewu, żalu! Wcale nie życzył dobrze Drabinie Niebieskiej. O nie! Niech się nawet połamie na kawałki.
Zauważyła, że w świetle Ducha odbija się w przeciwległej ścianie. Wyciągnęła rękę. To nie była ściana. Ruchem dłoni starła z lustra grubą warstwę kurzu. Chciała zobaczyć swoje ludzkie ciało...niech złość odejdzie na bok.
W przybrudzonym szkle ujrzała...siebie?
To była ona?
Koniuszkami palców dotknęła twarzy: przejechała palcami po czole, na którym pojawiały się cieniutkie żyłki, po policzkach nie zimnych, nie ciepłych, po ustach. Przejechała dłonią po króciutkich włosach, pogładziła szyję i ramiona wyczuwając pod cienką powłoką pulsującą w żyłach krew oraz twarde kości. Zginała nadgarstki chcąc usłyszeć jak kości strzelają cichutko wykazując gotowość do pracy. Prostowała i kurczyła palce chcąc sprawdzić jak się zachowują. Poznawała możliwości swojego nowego pakowania. Nigdy nie sądziła, że stanie się jak istoty, które podziwiała jako słoneczny promień i nie mogła uwierzyć, że ich ciało jest tak skomplikowane. Jako anioł miała ciało zbudowane z jednolitej barwy. Różnorodność kolorów tego zadziwiała ją.
Spojrzała jeszcze raz w lustro...
Tęczówki nie zmieniły barwy, ale natężenie blasku zmalało i oczy anioła wydawały się całkowicie ludzkie. Maleńka cząstka anielskiej mocy sprawiła, ze jej skóra stała się biała, ale wątpiła by ktokolwiek zwracał uwagę na takie szczegóły. Wśród rodzaju ludzkiego będzie co najwyżej uchodzić za chorowite stworzenie.
Zmarszczyła brwi, które rzuciły głęboki cień na jej śliczną twarz.
Duch zalśnił mocniej...chciał ja uspokoić.
Trudno się nie denerwować zwłaszcza gdy posiadło się ciało podatne na podobne uczucia.
Ale rzeczywiście nie pora na to...ciało chce odpocząć, anioł chce odpocząć. Położyła się na starym materacu. Sen przyjdzie szybko. Jutro znajdzie jakieś ubranie i zastanowi się co dalej.
Opublikowano dnia: lutego 26, 2006
Oceń to streszczenie : 1 2 3 4 5

Komentarze i recenzje dotyczące streszczenia Anioł

Showing 2 out of 2   Dodaj komentarz
  1. 0 Zagłosuj 28 lutego 2008
    1

    merkury907

    wow!

    Żeby nie powiedzieć wulgarnie, to to naprawdę było zajefajne... :)

  2. 0 Zagłosuj 27 marca 2008
    2

    SIDHARTA

    anioł

    Wszystko super ale czego jest to streszczenie??

Bookmark & share this post

Osoby, które przeczytały to streszczenie, przeczytały także:

.