Jest to utwór autobiograficzny. Mann stawia sobie pytanie jaki ma być artysta, kim w ogóle jest człowiek. Jest to opowieść
o pewnym pisarzu, który osiągnął wszystko w sensie kariery zawodowej. Postać bohatera Gustawa Ashenbacha to zlepek trzech postaci. Część osobowościowa samego Tomasza Manna to kompozytor Gustaw Mahler. Muzyka Mahlera pełna zmian nastrojów, od melancholii do histerycznych wybuchów, oddaje skomplikowane wnętrze artysty, ukształtowane przez tragiczne doświadczenia rodzinne, konflikty z otoczeniem, życiowe niepowodzenia. Muzyka jego spotkała
się z niezrozumieniem wśród współczesnych. Zaczęto ją doceniać dopiero u schyłku jego życia. Tomasz Mann nawiązuje również do romansu Goethego z 16-17-latką, obrazując niedozwoloną miłość. Trzeci element również odnosi się do osoby Goethego(„Bliskość ukochanego”)- to miłość starego mężczyzny do chłopca.
Pewnego letniego popołudnia Gustaw Ashenbach wyszedł na ulicę po dniu ciężkiej pracy. Tu spotyka mężczyznę rudego, piegowatego, z jasną karnacją. Postawa jego ma w sobie coś władczego, dalekowidzącego. Wyglądał na cudzoziemca. Było to spotkanie ze śmiercią nr 1 (drugie takie spotkanie będzie miało miejsce na statku). Mężczyzna zmierzył bohatera przenikliwym wzrokiem tak, że Ashenbach odwrócił się i odszedł. Bardzo szybko o nim zapomniał, jednak postać cudzoziemca podziałała na jego wyobraźnię, poczuł jakiś nieuchwytny niepokój, młodzieńczą tęsknotę za dalą. Zaczyna mieć jakieś dziwne stany, widzi dżunglę, egzotyczne ptaki. Temu towarzyszy niewątpliwie chęć do podróży. Postanawia wyruszyć do Wenecji.
Ashenbach był pisarzem już od wczesnych lat. Pochłonięty pracą twórczą nigdy nie podróżował.
Właściwie bał się, że zegar ustanie zanim zanim on dokona swego dzieła. Jednak myśl o włóczędze po świecie, która rodziła się w jego głowie z biegiem lat, zawsze wypierana była przez rozum i stosowaną od młoda samodyscyplinę. Jednakże, gdy naród go czcił, nie cieszył się z tego, i zdawało mu się, że jego dziełu brakuje jakiegoś ognistego humoru, podmuchu nowości. Wiedział już, że musi wyjechać.
Gustaw Ashenbach był autorem potężnej epopei prozą o życiu Fryderyka Pruskiego. Urodził się w powiatowym mieście prowincji śląskiej, jako syn wyższego urzędnika sądowego. Cała jego istota dążyła do sławy. Podziwiano go i darzono sympatią. Nie znał próżniactwa i będąc młodzieńcem oczekiwano już od niego wielkich dzieł. Był słabego zdrowia przez co zabroniono mu uczęszczania do szkoły. W rezultacie wychowywał się w domu, bez kolegów. Ulubionym jego słowem było „przetrwać”, ponieważ należał do pokolenia talentów, które rzadko dożywały swoich lat. Jednakże Ashenbach chciał dożyć sędziwego wieku, gdyż twierdził, iż tylko w ten sposób może się w pełni zrealizować jako artysta. Dlatego, aby urzeczywistnić swoje wielkie plany, potrzebował rygoru. Całe lata wstawał wcześnie rano, polewał się zimną wodą i w blasku świec zabierał do roboty. Chciał stworzyć dzieło swojego życia.
Pisarska twórczość Ashenbacha starzała się razem z nim. Styl jego z biegiem lat wyzbył się bezpośredniej śmiałości, subtelnych i nowych odcieni, stawał się coraz bardziej formalny. Starzejący się Ashenbach usuwał ze swego języka każde pospolite słowo.
Po kilku latach poszukiwań i niepokoju osiadł na stałe w Monachium. Jego małżeństwo zawarte w młodym wieku rozwiązała śmierć. Pozostała mu jedynie córka.
Po dwóch tygodniach od owego spaceru wyrusza w końcu do Wenecji.
Opisana jest podróż statkiem, na którym bohater spostrzega młodych ludzi, którzy śmieją się i hałasują. Jeden z nich, który zdecydowanie górował nad resztą dowcipem, przykuł uwagę Gustawa. Kiedy przyjrzał mu się uważnie, przekonał się niemal z przerażeniem, że był to młodzieniec fałszywy. W istocie stary i pomarszczony człowiek, włosy pod kapeluszem w rzeczywistości były peruką, szyja zwiędła i żylasta (spotkanie ze śmiercią nr 2).
Wreszcie dopływają do brzegów Wenecji. Ashenbach wsiada do gondoli, która kojarzy mu się z trumną, śmiercią i ostatnią milczącą podróżą. Kiedy spostrzega, że gondola wypływa na pełne morze, pełen złych przeczuć chce zawrócić, ale jednocześnie nie widzi sposobu, przeciwstawienia się temu stanowczemu człowiekowi jakim był gondolier. Mimo iż obawiał się go, przez chwilę sądził nawet, że wpadł w ręce zbrodniarza, to nie pozostawało mu nic innego jak poddać się biegowi rzeczy.
Gustaw osiada w hotelu, w którym jego uwagę przykuwa grupka ludzi mówiących po polsku, w szczególności bardzo piękny 14-letni chłopiec. Ashenbach praktycznie całe dnie spędza na plaży, gdzie przebywa również polska rodzina. Za każdym razem gdy widzi Tadzia ulega ponownemu zachwytowi, wręcz napawa się jego widokiem, który staje się jego natchnieniem. Uczucie, którym zaczął darzyć chłopca zawładnęło nim całkowicie. Doszło do tego nawet, że widząc Tadzia powtarza w myślach niedorzeczną formułę „Kocham cię!”. Ashenbach przestał troszczyć się o to, że marnotrawi czas, czy też nie ma odpowiedniej ilości pieniędzy. Niepokoiła go jedynie myśl, iż polska rodzina mogłaby wkrótce odjechać. Dopiero w czwartym tygodniu pobytu na Lido zainteresował się światem zewnętrznym. Dookoła zaczęło śmierdzieć środkami dezynfekcyjnymi. Od fryzjera dowiaduje się o zarazie. Domyśla się jednocześnie, że miasto ukrywa zarazę przed turystami z żądzy zysku. Mimo, iż zaraza szaleje już na dobre w Azji i w Europie, to w Wenecji władze robią wszystko by ukryć ten fakt przed przyjezdnymi.
Gustaw chce uciekać z Wenecji, w której panuje zaraza, a jednocześnie nie może, gdyż Tadzio zostaje. Choroba jednakże go nie dosięga. Owszem umiera w Wenecji, ale na udar mózgu. Po tym jak dowiedział się, że rodzina wkrótce wyjeżdża, pospiesznie udaje się na plażę. Spotyka tu Tadzia, który został poturbowany przez swego kolegę Jasia. Nawet chciał mu przyjść z pomocą, jednak pozostał na leżaku. Nagle jego głowa opadła na pierś. Przeniesiono go do pokoju hotelowego, gdzie jeszcze tego samego dnia zmarł.
Gustawowi Ashenbachowi świat wydawał się uporządkowany, a każde pojęcie zdefiniowane. Cały porządek tego świata upada, gdy "poznaje" Tadzia.
"Śmierć w Wenecji" jest niesamowitą opowieścią nie tylko o pięknie, ale również o niejednoznaczności świata, w którym niezachwiane przekonania muszą lec w gruzach.