Głównym bohaterem, a zarazem narratorem opowieści jest Charlie Marlow. Na pokładzie zakotwiczonego na londyńskim nabrzeżu Tamizy jachtu „Nellie” rozpoczyna on swoją opowieść o wyprawie do centralnej Afryki. Wszystko zaczęło
się od wizyty w gmachu dyrekcji spółki handlowej, posiadającej statki żeglujące po rzece „Kongo”, gdzie bohater otrzymał stanowisko kapitana na miejsce zmarłego Freslevena. Wsiadł więc na francuski
statek, płynący do Afryki wzdłuż wybrzeża, co umożliwiło mu obserwacje ludzi. Kiedy dotarł do ujścia rzeki Kongo, przesiadł się na inny, płynący w górę rzeki do stacji spółki. Na pierwszy rzut oka wyglądała ona na zaniedbana i opuszczoną. Dużo wygłodniałych czarnych niewolników wykonywało bezcelową pracę. Ich przeciwieństwem był główny buchalter spółki, wyglądający nadzwyczaj elegancko. To on wspomniał Marlowowi pierwszy raz o Kurtzu. Dziesięć dni później główny bohater wyruszył wraz z sześćdziesięcioma ludźmi pieszo do stacji centralnej, oddalonej o 200 mil. Tam miał czekać na niego statek, który jak się okazało zatonął, więc bohater musiał zająć się jego wydobyciem i naprawą. Trwało to kilka miesięcy, podczas których Marlow obserwował panujące tam stosunki. Biali udając, że pracują, knuli i spiskowali, w jaki sposób zdobyć jak większe udziały w zyskach z handlu kością słoniową. Najwięcej kości słoniowej ze wszystkich agentów przysyłał niejaki Kurtz i to właśnie jemu, choremu miał ruszyć na ratunek Charlie. Miejscowi biali uważali go za człowieka niepospolitego, jednak obawiali się go i celowo opóźniali wyruszenie statku z ratunkiem. W końcu jednak udało się to. Żegluga po nieuregulowanej rzece była niebezpieczna, a statek wymagał ciągłych napraw ze strony Marlowa. Praca pozwalała mu uwolnić się od lęków do pierwotnej dżungli i jej mieszkańców. Kiedy znajdowali się 50 mil od stacji Kurtza, dotarli do chatki trzcinowej. Obok niej zobaczyli stos drewna, w środku zaś starą żeglarską książkę i tajemniczą wiadomość, aby płynęli ostrożnie, lecz śpieszyli się. Następnego dnia na statek napadli tubylcy, obsypując go strzałami. Atak udało się odeprzec dzięki użyciu broni palnej, ale zginęły dwie osoby: palacz i sternik. Marlow dużo myślał o Kurtzu jako o człowieku wybitnym. Bał się, że już nie żyje. Wkrótce dopłynęli na miejsce i zostali przywitani przez młodego Rosjanina marynarza – wielbiciela i opiekuna Kurtza. On zostawił wiadomość i powstrzymywał tubylców przed wtargnięciem do stacji. Miał nadzieję, że Marlow z załogą zabiorą Kurtza i ocalą go, jednak ostrzegł, że jest on dla tubylców bóstwem i mogą oni stawiać opór. Odprawiają przy nim różne ceremonie i poddają się jego karom (np. ścinanie głów i nabijanie ich na pal). Charlie Marlow w końcu ujrzał Kurtza – wynędzniałego człowieka, niesionego z powodu choroby na noszach, lecz wciąż władającego tłumem. Umieszczono go w kabinie, a na brzeg wyszedł tłum tubylców, wśród nich dwie wyróżniające się wojownicze postacie z pięknymi przybraniami na głowach oraz kobieta z mnóstwem naszyjników i bransolet na rękach i nogach. Na znak kobiety murzyni, chcący rzucić się na statek cofnęli się. Rosjanin postanowił zostać w dżungli, ponieważ twierdził, że ma w niej wielu przyjaciół. Kurtz w nocy próbował uciec ze statku, jednak Marlow obudzony dźwiękiem bębnów i głosami wielu ludzi, zmusił go do powrotu. Następnego dnia statek ruszył w drogę powrotną, a tłum z lasu tańczył, krzyczał i wymachiwał bronią. Na jego czele stała ta sama kobieta. Kurtz patrzył z tęsknotą oraz z nienawiścią. W trakcie podróży bardzo dużo mówił Marlowowi, głównie o swoich planach i marzeniach. Tuż przed śmiercią wręczył mu pewien pakiet, prosząc o przechowanie, nie dotrwał do końca podróży. Marlow wrócił do Brukseli, a otrzymane dokumenty oddał przedstawicielom spółki handlowej i przekazał dziennikarzom, resztę zaś postanowił zwrócić narzeczonej, której adres odnalazł. Ta piękna osoba wierzyła głęboko w posłannictwo narzeczonego, dlatego Bohater skłamał, iż umierał on z jej imieniem na ustach, a o prawdziwej działalności Kurtza w kolonii nie wspomniał. Słuchacze po wysłuchaniu opowiadania, pozostali w milczeniu.
Opublikowano dnia:
lutego 14, 2006
Więcej recenzji na temat Jądro ciemności