Przebywający w zakładzie dla obłąkanych Vincent Rougemont
rozmawia z doktorem, który zainteresował się przesłanymi do pacjenta
dokumentami. Opisano w nich historię
rodu, a w nią wkomponowane zmagania z
wampirami. Oczywiście lekarz traktuje dziennik jako pewnego rodzaju
ciekawostkę. Zdenerwowany impertynencją doktora, Vincent próbuje przemówić
mu do rozsądku, iż dzieci nocy istnieją i wszystko opisane w starych zapisach to
najczystrzej wody prawda. Ukazując w pełni swą ignorancję woła pielęgniarzy by
unieruchomili wściekłego
pacjęta i zrobili mu zimny prysznic.
¶Profesor
był
jednak wspaniałomyślny i nie odesłał krnąbrnego pacjęta do izolatki
ubranego w sweterek z zawiązywanymi rękawami z tyłu, tylko pozwolił powrócić do
wspólnego pokoju. Na szafce obok łóżka leży zwrócony przez lekarza dziennik, do
którego lektury powraca Rougemont.
¶Przodek Vincenta
prowadził pewnego rodzaju badania... Jadąc bryczką do domu zauważa plakat, na
którym rozpoznaje „starego przyjaciela rodziny”. Jak każdy z rodu wątpił w swe
powołanie, jednak rozmowa z matką przywróciła go na odpowiednie tory. Dostaje
zaproszenie do zamku Ruhenberg, którym włada Vladimir Kergan. Należy on do
rodu, który stoi ością w gardle Rougemontów. Zimową porą wyrusza na spotkanie
przeznaczenia.
Więcej recenzji na temat Książę Nocy #4 - Dziennik Maksymiliana