Nie jest to typowa książka z gatunku horroru, jednak magia, siły
nadprzyrodzone oraz napięcie towarzyszące temu rodzajowi
cały czas
przewija
się w treści. Początek książki nie wskazuje, że zdarzy się coś
szczególnego. Pewnego pażdziernikowego dnia w niewielkiej
mieścinie Castle Rock pojawia się tajemniczy osobnik Leland
Gaunt, który ma zamiar otworzyć sklep. Jest to wielkie wydarzenie dla
mieszkańców, tym bardziej, że nie jest to taki zwyczajny sklep,
tylko sklepik z marzeniami, jak głosi szyld, co tylko podsyca ciekawość
mieszkańców. Ludzie mogą kupić tam wszystko o czym marzyli przez całe
życie, a ceną nie są pieniądze, tylko drobna przysługa wyświadczona
właścicielowi sklepu. Każdy kto posiadł rzecz ze swych marzeń musi
spłatać figla innej osobie. Jedynie szeryf Pangborn opiera się urokowi
przybysza z Europy, stara się mu przeciwstawić, chociaż i on ukrywa
przed światem pragnienie poznania sekretu śmierci żony i dziecka. Gaunt
spełniając marzenia, niewoli swoich klientów. Bez niego czują się jakby
brakowało im powietrza. Są skłoni popełnić morderstwo byleby tylko
przypodobać się sklepikarzowi, zachowują się tak jakby zaprzedali duszę
diabłu. Sa tak zaślepieni i ufni, że nie widzą , że to co otrzymali to
tak naprawdę nie jest tym czego pragnęli. Całośc kończy się dość
kuriozalnie, dobre do reazliacji filmowej, widowiskowe wybuchy i tym
podobne, niczym sceny z amerykańskich filmów sensacyjnych. Ale czy
nikt z nas nigdy nie miał marzeń....