Połowa XVI w. Samotna, 16-letnia dziewczyna o złoto-płomiennych włosach błąka
się po średniowiecznym, norweskim mieście ogarniętym szaleństwem zarazy. Wokół roznosi się odór płonących ciał. Wciąż dorzucane są „nowe” trupy do wielkiego ogniska. Jest późny wieczór, oraz środek zimy. Mróz przenika jej zmarznięte ciało. Silje, bo tak ma na imię dziewczyna, ubrana w stare, podarte łachmany sunie powolnym krokiem wzdłuż głównej ulicy, raz po raz potykając się o konających ludzi. Ci wyciągają wychudzone, pokryte wrzodami ręce, pragnąc choćby dotknąć tej, która jest „czysta”. Silje mija ich, zachowując w sercu obraz szaleństwa i śmierci. I wśród tego obłędu, mroku i straszliwego zimna, dziewczyna napotyka martwą kobietę. Do ciała nieruchomej, zimnej postaci tuli się 2 – letnie dziecko. Mała dziewczynka o pięknych, zielonych oczach, bezradnie szarpie zastygłym ciałem, cichutko szlochając. Silje podchodzi, pyta o imię. Jednak dziewczynka nie mówi, jedynie płacze. Po wielu prośbach, udaje się jej wziąć dziecko od nieruchomej, zastygłej matki. Postanawia zaopiekować się małą, nadając jej nowe imię „Sol” co oznacza: słońce. Chce w ten sposób choćby pozornie rozświetlić ponurą rzeczywistość. Rusza dalej, tym razem z nowym „bagażem”, obcym dzieckiem, które wcale nie jest do niej przyjaźnie nastawione. Wciąż szarpie się i krzyczy, próbując wyrwać się z ramion nieznajomej i wrócić do matki. A rzeczywistość wokół niej, wcale nie napawa optymizmem. Co raz mijają grupki jęczących ludzi, wciąż są zaczepiane przez umierających, pozostawionych samym sobie, biedaków. Silje, razem z małą wydostają się w końcu za miasto, idąc w kierunku wielkiego, nieprzeniknionego, czarnego lasu. Silje ma nadzieję, że może tam gdzieś znajdzie schronienie. Bo w mieście, jest tylko śmierć i głód. Wchodząc na leśną ścieżkę, słyszy kwilenie dziecka. Odstawia Sol na ziemię i już chce uciekać, bojąc się popularnych w tamtych czasach duchów, ale wrodzona ciekawość dziewczyny zmusza ją do sprawdzenia źródła dziwnych dźwięków. Kiedy niepewnie rozchyla najbliższą gęstwinę, jej oczom ukazuje się małe, ruchome zawiniątko. Dziewczyna rozwija nieufnie bogato zdobione szatki, wciąż mając się na baczności i jej oczom ukazuje się zdrowy, ale siny z zimna chłopczyk. Pomimo lęku podnosi noworodka i zabiera z sobą. Obarczona dwojgiem dzieci, które zdołała wyrwać śmierci, brnie przez ponury las, starając się znaleźć jakieś schronienie. Dziecko, które zabrała ze sobą nazwała Dag, co znaczy dzień. W końcu dociera na polanę, gdzie dostrzega zbrojnych ludzi. Wśród nich jest młody, jasnowłosy mężczyzna, przywiązany do pala. Żołnierze wypytują go, bijąc gdzie popadnie. Silje dostrzega obok stos, przygotowany na ofiarę. Jedną ręką tuląc noworodka do piersi, drugą przyciskając do siebie wystraszoną dziewczynkę patrzy z przerażeniem, jak zbrojni szykują narzędzia do tortur. W tym momencie za jej plecami wyrasta ogromna postać mężczyzny o żółtych, prawie kocich oczach, ubranego w pled z wilczych skór. Prosi dziewczynę, aby podała się za żonę człowieka przy palu i spróbowała go uratować, ponieważ ten mężczyzna jest jego przyjacielem i za chwilę zostanie spalony na stosie, jako czarownik, co oczywiście nie jest prawdą. Silje patrzy na ogromnego człowieka z nierozumnym wyrazem oczu, prawie obłędem ze strachu. Trwa to tylko chwilę i teraz dostrzega w jego żółtych oczach tajemniczą dzikość, ale jakąś taką miękką i przyjazną. Jego postać jest ogromna i straszna, ale… jakże bezpieczna. Coś drgnęło w jej sercu i pomimo groźnej rzeczywistości, która nieprzerwanie trwała wokół, Silje na moment zapomniała o pięknym, jasnowłosym mężczyźnie, któremu groziło niebezpieczeństwo. Wpatrywała się w wielkiego, groźnie wyglądającego człowieka, ubranego w wilcze skóry. Z jego oczu biła dzikość, ale ona dostrzegła iskierkę czułości i nieporadnego zakłopotania, które mężczyzna starał się ukryć. W końcu dziewczyna spełnia prośbę nieznajomego i odgrywając komedię wśród zbrojnych, ratuje ofiarę pomówień o czary. W tym momencie rozpoczyna się jej przygoda z człowiekiem – wilkiem, która jest naprawdę fascynująca, ale zawiera 46 tomów, które to… postaram się streścić w następnych odcinkach. Zapraszam do czytania.
Opublikowano dnia:
stycznia 26, 2006
Więcej recenzji na temat Saga o ludziach lodu