Dlaczego po kilku miesiącach szczęsliwego związku Twój mężczyzna wymienia Cię na kumpli??
Wyobrażmy sobie piatkowy
wieczór.
Alternatywa pierwsza -spędzam wieczór z kobietą.
Najgorsza opcja. Zabieram ją na kolację do drogiej resturacji. Nie muszę na szczęście kupować kwiatów, przecież już jesteśmy parą.Tam przez 20 min ona rozgląda
się po sali, czy nie wygląda gorzej niż inne.W końcu zauważa w rogu szczupłą blondynkę i co 5 min patrzy czy ja na nią nie patrzę.Już robi się nie miło.Nie będzie nic jadła... no może skusi się na sałatkę,ale absolutnie bez sosu...
Z grzeczności pytam co w pracy? Tu zaczyna się monolog z serii; Ta Gośka , wiesz....ta co Ci mówiłam...ta co ma tego chłopaka...I juz wiem ,że pointa tej historiii spowoduję, że ja tez zjem sałatkę....bo on codziennie przyjeżdża po nia do pracy, a w każdą sobotę chodzą razem na zakupy, wyobraż sobie ( nieprawdopodobne...), że wczoraj ugotował dla niej rosołek , bo czuła się lekko przeziebiona ....tu nastepuje, to jakże znaczące westchnięcie , które oznacza -ależ on jest fantastyczny , nie to co ty...
Nie będę nic jadł.
Mam w zanadrzu jeszcze spacer.Podobno to jest romantyczne.Wychodzimy z lokalu , ale okazuje się ,że jest na zbyt zimno...i ona woli wrócic do domu.Przystaję na tą propozycję .Po powrocie atmosfera ociepla się .Włączam TV.Może jest jakis dobry film.
No i mam!
Najpierw widzę minę , przypominającą chomika zbierającego zapasy na zimę .Potem 4 razy pytam , o co chodzi, za kazdym razem słysząc tak wieloznaczacy zwrot- o nic! -rezygnuję .
Aż , w końcu następuje długo oczekiwane zdanie:
Ty się w ogóle mną nie interesujesz! dalej.... wolisz nawet ogladać telewizję i te twoje głupawe filmy, może boks sobie jeszcze włączysz?! , a poza tym..... to w życiu już z tobą nigdzie nie pojdę jak mogłeś przez cały wieczor gapić się na tą blondynkę , jak ja sie czułam....wszyscy to widzieli.....
I tak kończy się piątkowy wieczor.
Alternatywa druga- wybieram wieczór z kumplami
Idziemy do znanej knajpy, spotykając po drodze kilku znajomych.Już zapowiada sie sympatycznie.I m więcej tym przyjemniej. Kilka szybkich przy barze i zaczyna się rozkręcać. Nawet jest dzisiaj kilka niezłych towarów.Po pytaniu co słychac, nie wiadomo kogo najpierw dopuscić do głosu.Co za historia ;sześciu kolesi pobiło wczoraj gościa w barze , on wrócił z kumpalmi i zrobił odewt.Nikogo na szczescie nie zgarneli , ale mało brakowało , bo barmanka wezwała policję.W to wszystko był zamieszany jeden dobry znajomy , ten co z nim kiedyś piliśmy , w tym barze , noooo gdzieś na Florianskiej , teraz nie pamiętam
Ale on to miał łapę....Połozył wszystkich , jak pod koniec imprezy się siłowaliśmy.
Czas szybko mija , ale może jeszcze po syropku. Zgarniamy kolegę , bo się zrobił nieco senny i uderzamy na pizze .Trzeba coś przekąsić.
Pomysł okazał się być raczej średni. Niektórym niewytrzymały żołądki, ale cóż jak szaleć to szaleć , będzie temat na przyszły piątek.
No 3 rano, można ze spokojnym sumieniem wrócic do domu .Poza tym chwyta mróz...
Czyli co chłopaki ?Piwko na plantach?....nie wiem czy się skończył piatkowy wieczór..
Pointa
Jakie to wszystko mogłoby byc proste, gdyby mężczyzna zrozumiał ,że przez 4 dni w miesiącu powinien być szczególnie miły, a kobieta podczas spotkań z kumpalmi ma zapytać z zainterasowaniem ; taaaaaaa, a jak myślicie ile on mógł mieć w bicepsie...?